Wiedźmin 3
Wiedźmin 3 to gra – szczególnie w Polsce – tak legendarna, że trudno dodać coś do peanów pisanych na jej cześć. Mimo to spróbujmy: z perspektywy casuala oraz n00ba.
Czy da się w Wieśka popykać? Czy popykać zdoła gracz, który nie wie czym jest WASD?
Pozornie to gra zbyt czasochłonna, zbyt zręcznościowa i rozbudowana. Pozornie też ta recenzja mogłaby dotyczyć większości gier rangi AAA – wysokobudżetowych, wielkich gier akcji, najczęściej trójwymiarowych, fabularnych RPG w otwartym świecie, jak Red Dead Redemption 2, GTA 5, Hogwarts Legacy, Cyberpunk 2077, trzy ostatnie gry z serii Assasin’s Creed i inne. Ale w rzeczywistości Wiedźmin 3 różni się od nich znacznie dla casualowego gracza w dwóch głównych aspektach: łatwość sterowania, ze szczególnym uwzględnieniem wymaganej od gracza precyzji celowania oraz tak wciągająca historia, że gracz gotów jest poświęcić więcej czasu na naukę.
Łatwość sterowania wiąże się z przedstawieniem wizualnym świata. Zwykle stopniowanie trudności wygląda następująco: 2D > Rzut izometryczny > TPS > FPS.
2D, rzut i TPS pozwalają zobaczyć większą część planszy, a co najważniejsze: co dzieje się za plecami bohatera. 2D i rzut zmniejszają też rozmiar planszy – ma tylko powierzchnię, ale traci objętość, więc kwadrat planszy o umownym boku 10 metrów oznacza rozgrywkę na 100 metrach kwadratowych, ale już w 1000 metrów sześciennych! To 10 razy więcej przestrzeni do ogarnięcia. FPSy do tego sprawiają, że w danym momencie widzimy tylko około połowy tej objętości, więc żeby kontrolować całe pomieszczenie należy ciągle się obracać. Nie jest to optymalne dla nowicjuszy i nie jest zachęcające dla casuali.
Fun fact: Wiedźmin 1 miał nawet funkcję przełączania widoku na rzut izometryczny, ale był to raczej artefakt po zmianach w koncepcji rozgrywki niż faktyczny tryb docelowy.
Dla nas najważniejsze jest, że wszystkie części dobrze operują widokiem zza pleców bohatera czyli trybem TPS – Third Person Shooter. I tu właśnie ukryta jest największa zaleta Wiedźmina: to jest “Third Person”, ale nie “Shooter”! Nie trzeba tu strzelać, a to oznacza, że nie trzeba celować! Jeśli zechcemy, to niemal całą fabułę przejdziemy strzelając z kuszy może dwa-trzy razy, a znaki (czary) rzucamy albo bez celowania, albo z zasięgiem o tak szerokim kącie, że wystarczy skierować postać w przybliżonym kierunku przeciwnika.
To samo tyczy się walki bronią białą, która w Wiedźminie dominuje. Sekwencja “atak słaby – atak mocny – odskok” pozwala pokonać na łatwym poziomie trudności właściwie każdego przeciwnika. Oczywiście jeśli nabierzemy wprawy, to możemy podnosić sobie poziom trudności, korzystać ze znaków i eliksirów zmniejszając otrzymane obrażenia, wcześniej atakować przeciwników na wysokich levelach i odwiedzać lokacje, na które jeszcze nie jesteśmy gotowi. Ale to tylko opcje. Dla casuala najważniejsze jest, by dało się przejść całą grę satysfakcjonująco, ale bez zbędnych frustracji. W Wiedźmina zdecydowanie można sobie “popykać” raz w tygodniu. Nie trzeba cyzelować pamięci mięśniowej codziennymi treningami combo. A jeśli przegramy z przeciwnikiem, szybko możemy wyrównać szanse levelując postać i wyposażenie (i to w sposób daleki od grindu, znanego szczególnie z ostatnich Assasinów).
Co ciekawe, więcej cierpliwości od gracza mało doświadczonego Geralt wymaga poza walką. Porusza się wtedy dość wolno i – szczególnie w pomieszczeniach – niezbornie. Nie jest to sztywny chód ze Skyrima, ale czasem człowiek oczekuje od nieustraszonego pogromcy strzyg i wiwern, że zdoła się wspiąć po skarpie albo wdrapać na nieco wyższy mur.
Znużenie, jakie może wywołać nauka sterowania, nieuniknione prędzej czy później porażki w walce ze źle dobranym przeciwnikiem, czy zapoznawanie się z drzewkiem umiejętności, da się znieść, bo gra po prostu wciąga swoją opowieścią i misjami pobocznymi. To oczywiście zawsze kwestia szczególnie subiektywna, ale powiedzmy to odważnie: poziom fabuły Wiedźmina 3 jest, równie wysoki, co fabuły książek Andrzeja Sapkowskiego, a side questy rozmieszczone są rozmyślnie tak gęsto, że nie sposób jechać konno dłużej niż 3 minuty i nie natknąć się na satysfakcjonującą ciekawostkę.
Co więcej, dla casuali, którzy muszą odłożyć grę np. na miesiąc, ekran ładowania oferuje głosem Jaskra podsumowanie etapu głównego wątku fabularnego, na którym akurat jesteśmy. Nie wiesz czy Geralt jeszcze goni po bagnach Velen, czy już hasa po wyspach Skellige i czego tam właściwie szuka? Jaskier i dobre, krótkie opisy aktualnej misji pomogą wrócić do gry.
Nie jest to gra szczególnie łatwa, ale zdecydowanie nie została zrobiona na złość graczowi. Twórcy z CD Projekt Red nie tworzyli zręcznościówki, tylko ambitną kontynuację książek.
Gracz, który nigdy nie trzymał pada w ręku albo choć nie spędził kilkunastu godzin na Deluxe Ski Jump w liceum, który w dodatku nie zna prozy Sapkowskiego, nie wie że najlepszym Wiedźminem na zawsze pozostanie Żebrowski, a dopiero potem Cavill, może jednak się sparzyć na tym tytule. Ale jest to jednocześnie najtańsza gra kategorii AAA. Nawet konsolową wersję można kupić w nieustannych promocjach lub na Allegro za równowartość dwóch kaw. Więc casualu, n00bie, ruszaj na szlak, bo choć Wiedźmin na pewno nie został stworzony bezpośrednio z myślą o Tobie, to lepszej gry do sprawdzenia swoich sił w tym gatunku nie znajdziesz.
Ocena Izzy Mode dla gry Wiedźmin 3
Casual score: w jakim stopniu gra jest odpowiednia dla casual players – graczy okazjonalnych, którzy czasem lubią wyzwania, ale generalnie chcą sobie popykać raz w tygodniu przez parę godzin bez stresu i dla samej radości grania. Im wyższy wynik, tym bardziej tytuł jest przyjazny dla okazjonalnych graczy.
n00b-o-meter: w jakim stopniu gra jest odpowiednia dla n00b’ów – nowych graczy, których gamingowa kariera zaczęła się i skończyła na Candy Crush, Tetris albo grach przeglądarkowych lub wręcz nigdy nie grali w żadną grę, a chcieliby zacząć. Im wyższy wynik, tym bardziej tytuł jest przyjazny dla początkujących graczy.
Poziom trudności: między Izzy Mode, Normalnym, Trudnym a Koszmarem – jak ogólny poziom trudności tej gry zostałby określony w skali znanej z gier?







