Przejdź do treści
Recenzje niedzielnego gracza : Dziedzictwo Hogwartu - izzy mode

Dziedzictwo Hogwartu kompletnie nie nadaje się dla n00bów!… Pomyślałem najpierw. A potem zastanowiłem się raz jeszcze. I choć nie spełnia wielu standardów, jakie zwykle stawiam grom z certyfikatem Izzy Mode, to na Brodę Merlina! Jeśli ta gra nie przekona n00ba do gamingu, to niech centaur porwie tego mugola!
Pierwsze wrażenie mówi, że mamy do czynienia z trójwymiarową grą akcji, w której istotna jest zręczność, w ogromnym Hogwarcie łatwo się zgubić i nie pomogą nawet mapy, bo zamek ma wiele pięter i oprócz zwykłego planu pomieszczeń trzeba jeszcze wiedzieć na której kondygnacji się znajdujemy. Pierwsze wrażenie mówi, że n00b zrazi się zręcznościowym aspektem latania na miotle, walk, celowania czy łapania fantastycznych stworzeń, a casual zmęczy się długą fabułą, mnogością zadań pobocznych i postaci, o których zapomni w długich przerwach między sesjami przy konsoli.
Pierwsze wrażenie jednak myli.
Dziedzictwo Hogwartu jest bowiem grą w zasadzie prostą. Buduje na długiej tradycji konsolowych zręcznościówek, ale nie stara się gracza zmęczyć. Przeciwnie – oferuje bardzo wiele podpowiedzi: jeśli mamy symbole do zaznaczenia, to pewnie będą lekko podświetlone, jeśli mamy ścieżkę do przebycia, to ona też może mieć poświatę. Jeśli quest wymaga porozmawiania z kimś – zawsze wiemy z kim i gdzie, ale nigdy nie musimy się do tej rozmowy spieszyć. Walka nas przerasta? Znajdźmy nowe wyposażenie i czary. Nie da się gdzieś doskoczyć? Wsiądź na miotłę. Nie chcesz walczyć? Ukryj się czarem niewidzialności. Nie lubisz walki i w zasadzie grasz tylko dla frajdy snucia się po Hogwarcie? Możesz to robić bez końca.

Dziedzictwo Hogwartu przedstawia się jako epicka opowieść o pradawnej magii, której rozmiar przytłoczy, jak sam zamek i 7 opasłych tomów serii o Harrym Potterze, na której bazuje. Ale w rzeczywistości jest grą przystępną nawet dla dzieci, ma wiele elementów czysto kosmetycznych, których zdobywanie jest całkowicie opcjonalne i pod względem nieco cukierkowej estetyki oraz przebijającego w wielu miejscach dopaminowego game loop przypomina gry mobilne (co stanowi najpewniej dziedzictwo Portkey Games – wytwórni skupionej przez większość swego istnienia właśnie na medium mobilnym, która stoi za HL). A gry komórkowe zwykle są bardziej przystępne dla graczy początkujących i okazjonalnych. Świstokliki od Warner Bros wiedziały jak przenieść tę przystępność z telefonów na konsole i komputery i to naprawdę czuć. Czasem aż ma się wrażenie, że siłą odciągano jednego game developera z drugim od dodania mikrotransakcji do przedmiotów kosmetycznych, bonusów i power-up’ów. Dziedzictwo Hogwartu absolutnie tych paskudnych obyczajów nie praktykuje, ale niemal dostrzegamy gotowe miejsca w interfejsie, gdzie mógłby się znaleźć wielki złoty, połyskujący przycisk kupowania diamentów za prawdziwe dolary. To jednak oznacza, że grę zrobili ludzie, którzy wiedzą jak nadać jej odpowiedni, wciągający rytm, który nie odstraszy nagłymi skokami trudności, a za to da satysfakcję z kolejnych osiąganych etapów.
Jeśli masz między 10 a 50 lat i nie żyłeś w jaskini przez ostatnich 20 lat, to znasz podstawy świata Harrego Pottera. Jeśli nie z książki, to z filmów. A to w zupełności wystarczające, ponieważ gra bazuje bardzo mocno na estetyce filmów właśnie, która wykrystalizowała się w zasadzie już w drugim z nich, zaś ostateczny kształt nadała jej nieudana fabularnie, ale całkiem niezła wizualnie seria Fantastyczne Zwierzęta. Co więcej Harry Potter to seria z pogranicza urban fantasy, a to znaczy, że fabuła dzieje się w zasadzie w naszym świecie. To wiele zmienia, bo w przeciwieństwie do większości fantastyki, nie musimy uczyć się od podstaw realiów świata przedstawionego. Wbrew temu, co sugeruje Bareja w “Misiu”: jest takie miasto “Londyn” i wiemy mniej więcej jak wygląda, jakie są realia życia w tym świecie. Nawet jeśli rzecz dzieje się jakieś 100 lat temu, to w dalszym ciągu – mamy podstawowe pojęcie o XIX-wiecznej Anglii. Każde dziecko, słyszało przynajmniej o istnieniu Walii czy Szkocji i ma mgliste przynajmniej wyobrażenie o ich krajobrazie. Nie trzeba uczyć się wszystkiego od zera – nawet podczas pierwszego czytania serii czy oglądania jej w formie filmowej, bo czerpią ze świata rzeczywistego. A jeżeli to zrobiliśmy (a spójrzmy prawdzie w oczy – zrobiliśmy. Wielokrotnie. Częściej niż chcielibyśmy przyznać…), to dziś, włączając HL, wkraczamy do miejsca bardzo dobrze znanego. Bez potrzeby długich ekspozycji, bez konieczności zapamiętywania licznych i egzotycznych nazw, nazwisk, historii, polityki, ekonomii, a gdyby rzecz napisał Tolkien – języka. Żeby poczuć się tu swojsko w zasadzie wystarczy kilka wieczorów z maratonem filmowym – 8-9 filmów (bo warto zajrzeć jeszcze do pierwszej części Fantastycznych Zwierząt) i jesteśmy w domu. Porównajmy to z przedzieraniem się przez gęstwiny świata D&D na potrzeby Baldur’s Gate albo chaos chronologii, jaki prezentuje serial o Wiedźminie oraz to, jak daleko ten serial leży od Wiedźmina przedstawionego w grze CD Projekt Red.

I to wszystko pewnie wystarczyłoby już na wysoką ocenę gry z perspektywy casuala czy n00ba. Ale jest jeszcze czynnik magiczny: jesteśmy w stanie wiele wybaczyć grze i wiele się nauczyć, jeżeli przyciąga nas swoim światem. Jeśli marzymy o życiu w krainie Lochów i Smoków, to niestraszne będzie nam uczenie się na pamięć drzew genealogicznych lokalnych fikcyjnych watażków, zgłębianie skomplikowanego systemu magicznego czy poznawanie runicznego alfabetu krasnoludów. Jeżeli marzyliśmy o życiu na krawędzi i o byciu gangsta, do którego należy to miasto, to pokonamy niesławną misję ze zdalnie sterowanym helikopterem w GTA… Dziedzictwo Hogwartu spełnia marzenie pokolenia – o otrzymaniu listu do Hogwartu (GDZIE JEST MOJA SOWA DO JASNEJ CHOLERY!?) i gra, choć jednocześnie wciąż daleka od doskonałości, jest też bardzo bliska spełnienia tego marzenia. Dla takiej obietnicy warto pokonać nawet kilku bardzo uciążliwych bossów, wielokrotnie kompletnie zabłądzić w zamku, znudzić się w okolicznych wioskach i znieść dość generyczną główną linię fabularną. Taka obietnica sprawi, że Wasza Niegrająca Druga Połówka nagle uzna, że potężna karta graficzna jest najlepszą inwestycją w przyszłość, a nowa konsola faktycznie zasługuje na nowy telewizor. N00bie, causalu, dla Harry’ego Pottera konserwatyści ryzykowali, że ich dusze porwie diabeł za praktykowanie magii, a liberałowie, że ich dusze porwie terfiara za wspieranie jej majątku o skali skarbca brytyjskiej monarchini, a skoro tak, to Ty jesteś w stanie poświęcić kilka godzin na ogarnięcie sterowania i przypomnienie sobie kim znów był ten cały Ranrok… (ok, poleciłem tę grę, czy teraz mogę wreszcie dostać mój list? :< )

(nie, ale poważnie – istnieją gry, które można określić jako drzwi do określonego gatunku, a Hogwarts Legacy jest właśnie takim wprowadzeniem dla trówymiarowych, dużych gier akcji z otwartym światem. Jeśli naprawdę martwisz się o moralny aspekt zakupu tej gry – z jakiegokolwiek powodu – czy to z konserwatywnego, czy z progresywnego punktu widzenia, po prostu kup fizyczną kopię na Allegro czy OLX i sprzedaj ją później w tym samym miejscu. Jest to – jak dotąd – w pełni legalne, nie daje żadnych pieniędzy osobie lub firmie, którą bojkotujesz, a która stoi za marką, jest naprawdę najtańszą opcją na zdobycie największych i najnowszych gier, a w dalszym ciągu zapewnia równie dużo zabawy)

Ocena Izzy Mode dla gry Dziedzictwo Hogwartu

Casual score: w jakim stopniu gra jest odpowiednia dla casual players – graczy okazjonalnych, którzy czasem lubią wyzwania, ale generalnie chcą sobie popykać raz w tygodniu przez parę godzin bez stresu i dla samej radości grania. Im wyższy wynik, tym bardziej tytuł jest przyjazny dla okazjonalnych graczy.

n00b-o-meter: w jakim stopniu gra jest odpowiednia dla n00b’ów – nowych graczy, których gamingowa kariera zaczęła się i skończyła na Candy Crush, Tetris albo grach przeglądarkowych lub wręcz nigdy nie grali w żadną grę, a chcieliby zacząć. Im wyższy wynik, tym bardziej tytuł jest przyjazny dla początkujących graczy.

Poziom trudności: między Izzy Mode, Normalnym, Trudnym a Koszmarem – jak ogólny poziom trudności tej gry zostałby określony w skali znanej z gier?

Casual score
0
n00b-o-meter
0

Ogólny poziom trudności:

See more "" izzyness-level games

Recenzje niedzielnego gracza : Dziedzictwo Hogwartu - izzy mode

Dziedzictwo Hogwartu

“Dziedzictwo Hogwartu” to gra, która może wydawać się skomplikowana dla nowych graczy, ale w rzeczywistości jest zaskakująco przystępna. Pomimo wrażenia, że jest trudna i złożona ze względu na dużą, trójwymiarową przestrzeń rozgrywki i wymagającą zręczność akcję, równoważy to licznymi podpowiedziami i ułatwieniami. Gra nie wymaga pośpiechu w wykonywaniu zadań, oferując różne sposoby na radzenie sobie z wyzwaniami, takie jak nowe wyposażenie, czary, czy – czasem – możliwość unikania walki. “Dziedzictwo Hogwartu” prezentuje się jako wielka, epicka opowieść, ale w rzeczywistości jest dostosowana nawet dla młodszych graczy, opierając się na dobrze znanej estetyce filmów Harry’ego Pottera. Nie wymaga też dogłębnej znajomości świata przedstawionego, ponieważ korzysta z realiów światów nam już znanych. Gra spełnia marzenie o życiu w świecie magii i jest dostępna dla szerokiego zakresu graczy, oferując przyjemne doświadczenie nawet dla tych, którzy nie są zapalonymi graczami.

Przestań wszędzie pisać, co myślisz! Nie możesz po prostu przeczytać recenzji i tyle?
idź w coś pograć, zamiast komentować wszystko, co ci się nasunie na ekran!