Przejdź do treści
Recenzje niedzielnego gracza: Goat Simulator 3 - izzy mode

Symulator kozy… I to już trzecia jego edycja… Okazuje się być perełką, czy raczej bezoarem przystępnego grania!!! Grę w co-opie włączyłem dla nomen-omen beki. W sylwestrową noc i… z małżonką przepadliśmy na cały wieczór. Prawie przegapiliśmy północ i choć Grą Roku 2025 pozostaje dla mnie Clair Obscur: Expedition 33, to Goat Simulator 3, choć wydany został trzy lata temu, w ostatniej minucie roku wskoczył na podium, zdemolował je, założył sobie na szyję wszystkie medale i uciekł pobekując demonicznie. Nawet jeśli nie jest moim zwycięzcą, to na pewno jest największym, najbardziej niespodziewanym odkryciem Izzy Mode A.D. 2025.

Pierwszoosobowe gry 3D, z otwartym światem, pojazdami, broniami, systemem upgrade’ów i punktów doświadczenia, z bonusami, skakaniem po platformach, w dodatku grywalne z innymi graczami – również online – to gry praktycznie zawsze co najmniej trudne dla niewprawnego gracza. Symulatory to jeszcze inna i mniej wygodna para kaloszy – zaawansowane sterowanie, realizm. Tymczasem symulator kozy jest jak wielki, przyjazny, nagradzający właściwie za wszystko co się robi tutorial. Uczy tych, którzy chcą się nauczyć w siebie grać, daje fabułę tym, którzy szukają choć cienia sensu w chaosie, jaką symulowane kozy nieustannie sieją, ale bawi też wszystkich pozostałych. 

Kanapowa wspólna rozgrywka na współdzielonym ekranie jest doskonała, a prawdziwie perfekcyjna okazuje się dla nowicjuszy – bardziej doświadczony gracz może zajmować się trudniejszymi wyzwaniami, a mniej doświadczony – teleportować się do niego w dowolnej chwili. Jeśli nowicjusz okaże się też człowiekiem zajętym i jest tylko niedzielnym graczem, który może pograć w coś raz na miesiąc – nie ma sprawy. Gra zapisuje się automatycznie, pozwala też dołączyć jako drugi gracz w dowolnym momencie, a praktycznie każdy ruch kozą powoduje spektakularne i satysfakcjonujące zniszczenia w piaskownicowym, otwartym świecie gry, więc daje frajdę już od pierwszej minuty rozgrywki (co zresztą jest świetnym wabikiem na nie-grających bliskich :> ).

W Goat Simulator 3 się nie ginie. Nie giną też ludzie i zwierzęta wokół, bez względu na skalę pandemonium i panidemonium, jakie się rozpęta. Wszyscy, ot tracą przytomność i są jak bezwładne lalki aż do momentu, kiedy się nie pozbierają. To sprawia, że gra nie tylko nie karze gracza za błędy, a to dla nas zawsze wielki plus, ale też nadaje się dla dzieci… No chyba, że przeszkadzają nam dość ewidentne sugestie, że kozy to utajeni diaboliczni agenci Illuminatich… O co to?! Motylek! Biegnij kózko, biegnij! Spróbuj go złapać! Hahaha! 

…o czym to ja? A tak, gra odpowiednia dla dzieci, ale nie dziecinna. Ilość nawiązań i kodów kulturowych na metr kwadratowy planszy jest tak duża, że gdyby dołożyć jeszcze choć jedno więcej, to Ziemia zapadłaby się pod naporem tej masy w sobie i zmieniła w czarną dziurę. Od “Uwolnić Orkę” po “Fallout”, od “Skyrima” po “Skazanych na Shawshank”. W tej grze odnajdziemy Wielką Stopę i wejdziemy po ścianie Empire State Building szukając graffiti Banksy’ego. Nie wiem w jakim stopniu Goat Simulator symuluje życie kozy (choć kto widział kiedyś te zwierzęta w akcji, wie, że gra nie wyolbrzymia aż tak ich temperamentu…), ale na pewno jest to symulator podróży przez współczesną popkulturę i jako taki ma, zupełnie niechcący, walor edukacyjny – szczególnie grany w co-opie z kilkulatkiem. Tym bardziej, że całość jest świetnie i zabawnie przetłumaczona na język polski.

Nie jest tak, że twórcy Goat Simulator złamali jakiś szyfr na grę dla n00bów. Sterowanie postacią w otwartym trójwymiarowym świecie z widokiem zza pleców bohatera dalej będzie nastręczać problemów nowicjuszom, a wciągający charakter nieskrępowanej rozgrywki dalej będzie komplikował, już i tak napięty, grafik casuala. Ale wszystkie ułatwienia, a jednocześnie bardzo satysfakcjonujące niespodzianki dla tych, którzy gotowi są wysilić się choć minimalnie, wykonując misje poboczne – wszystko to sprawia, że człowiek jest gotowy na dużo, dużo więcej cierpliwości do nauki poruszania kamerą, a mantra “nie mam czasu na gry” zostanie poddana ciężkiej próbie. 

Polecam każdemu z poczuciem humoru i ochotą na wesołą demolkę, a jeśli mamy wykupiony Game Pass, to już naprawdę obowiązkowo. To nie Disco Elysium czy Baldur’s Gate 3, tutaj gra rusza od razu z kopytka i już po 15 minutach będziesz wiedzieć czy jest dla Ciebie, więc warto ten kwadrans zaryzykować. 

Ocena Izzy Mode dla gry Goat Simulator 3

Casual score: w jakim stopniu gra jest odpowiednia dla casual players – graczy okazjonalnych, którzy czasem lubią wyzwania, ale generalnie chcą sobie popykać raz w tygodniu przez parę godzin bez stresu i dla samej radości grania. Im wyższy wynik, tym bardziej tytuł jest przyjazny dla okazjonalnych graczy.

n00b-o-meter: w jakim stopniu gra jest odpowiednia dla n00b’ów – nowych graczy, których gamingowa kariera zaczęła się i skończyła na Candy Crush, Tetris albo grach przeglądarkowych lub wręcz nigdy nie grali w żadną grę, a chcieliby zacząć. Im wyższy wynik, tym bardziej tytuł jest przyjazny dla początkujących graczy.

Poziom trudności: między Izzy Mode, Normalnym, Trudnym a Koszmarem – jak ogólny poziom trudności tej gry zostałby określony w skali znanej z gier?

Casual score
0
n00b-o-meter
0

Ogólny poziom trudności:

Zobacz inne gry o poziomie ""

Recenzje niedzielnego gracza: Goat Simulator 3 - izzy mode

Goat Simulator 3

Goat Simulator 3 to niespodziewana perełka przystępnego grania. Choć to trójwymiarowy open world pełen różnorodnych mechanik, gra działa jak wielki, przyjazny samouczek, idealny nawet dla nowicjuszy. Kanapowy co-op błyszczy: doświadczony gracz może realizować wyzwania, a ten „niedzielny” dołączać w dowolnej chwili. To oraz brak śmierci postaci, brak kar za błędy i natychmiastowa satysfakcja z demolki czynią z tej pozycji doskonały wabik na niegrających bliskich. Tytuł jest odpowiedni dla dzieci, ale nie dziecinny – to istny symulator popkultury, upchany nawiązaniami od „Skyrima” po Banksy’ego. Mimo że sterowanie kamerą 3D wciąż bywa wyzwaniem dla laików, świetna polska lokalizacja i wszechobecny humor skutecznie motywują do nauki. To pozycja obowiązkowa dla każdego z dystansem do siebie, zwłaszcza w Game Passie – wystarczy kwadrans, by ocenić, czy ten chaos do nas trafia.

Przestań wszędzie pisać, co myślisz! Nie możesz po prostu przeczytać recenzji i tyle?
idź w coś pograć, zamiast komentować wszystko, co ci się nasunie na ekran!