Przejdź do treści
Recenzje nie-dzielnego gracza: Darkest Dungeon - izzy mode

Darkest Dungeon

Starszy krewny zostawił Ci w spadku nieruchomość za miastem i musisz jechać się nią zająć… Stardew Valley? Nie… He, he, he… Nie. Nie, nie, nie nie… nieeee. NIEEEE AAAAhghgghhh!!!…

Wspominałem, że posiadłość jest opanowana przez hordy demonów i zdegenerowanych, przeklętych, lovecraftowych potworów? Aha, a ten krewny ze spadkiem to nie kochany dziadzio, który chce, żebyś zajął się ojcowizną, tylko podejrzany złośliwiec, który w roli narratora będzie komentował wszystkie Twoje klęski. I będzie miał co komentować, bo Darkest Dungeon to gra, która przeciora Cię po dnie swoich najciemniejszych lochów i mimo bardzo wysokiego poziomu trudności – skuje kajdanami dopaminy i uzależniającego game loop… Aż do momentu, kiedy wreszcie się zniechęcisz i porzucisz grę nigdy jej nie skończywszy. To gra, którą odradzam więc n00bom i tylko niechętnie polecam casualom o szczególnej słabości do klimatów lovecrafta. A i ci pewnie mają większą szansę spełnić się np. w Dredge – mimo wszystko łatwiejszej i dużo mniej złośliwej grze. 

Darkest Dungeon to gra trudna, frustrująca, ale też nie wymagająca zręczności i podzielona na bardzo przyjazne okazjonalnej rozgrywce tury, a do tego całkiem przyjemnie grywalna na padzie, nie tylko myszą i klawiaturą (który casual nie woli grać leżąc na kanapie, niech pierwszy rzuci padem).

Przede wszystkim nigdy nie możesz czuć się zbyt pewnie. Nawet jeśli poznasz wszystkie zależności wszystkich parametrów postaci i wszystkie modyfikatory tych cech (a nie zrobisz tego, bo jest ich zbyt wiele i gra nie została przygotowana tak, aby przechodzić ją w ten sposób), to i tak dużą rolę odgrywa czynnik losowy. Nigdy nie będziesz mieć wszystkich postaci w zespole w pełni zdrowych, zaopiekowanych i bezpiecznych od śmierci. Nie pomoże też za bardzo levelowanie: jeśli bohaterowie są na wystarczająco wysokim poziomie, to nie chcą już ruszać na wyprawę do lochów zbyt łatwych, więc zawsze balansujemy na granicy. Wyposażenie jest drogie, leczenie jest drogie, podnoszenie poziomu bazy-miasteczka jest drogie. Rozgrywka przypomina mocno roguelike – wyruszamy na wyprawę, zbieramy doświadczenie, pieniądze, cenne przedmioty i ekwipunek i wracamy. Tyle, że o ile np. Hades nagradza każdą naszą porażkę zachowanym łupem i postępami w fabule, o tyle Darkest Dungeon porażki karze. Sukcesy zresztą czasem też. Bo tak. Bo jesteśmy przeklęci, wszyscy są. Cała kraina jest przeklęta i… Poniesie. Tego. Konsekwencje. 

Walki są turowe, dzięki czemu nie wymagają od nas refleksu ani zręczności, ale i tak sprawiają wrażenie rollercoastera, co najlepiej obrazuje to nagranie. I razem z ogółem gameplayu dają efekt jednorękiego bandyty: liczne otrzymane razy poprzetykane są bardzo zręcznie małymi zwycięstwami. Bilans może nie wychodzi specjalnie na plus, ale pobudza nasze receptory dopaminowe i uzależnia! Tym bardziej, że przegrać definitywnie Darkest Dungeon w zasadzie się nie da. Nawet jeśli cała drużyna polegnie, to zawsze można wziąć innych straceńców i stworzyć z nich kolejny team. 

A prędzej czy później nieuchronnie stracimy naszych wychuchanych, wylevelowanych bohaterów lub chociaż któregoś z nich, bo np. nie weźmiemy na wyprawę dość pochodni, światło zgaśnie… Z ciemności wyłonią się zjawy, a nasz bohater akurat przechodzi losowe załamanie nerwowe i dostanie ataku serca… Wtedy boleśnie odczujemy kolejną klątwę, jaką twórcy gry nas obłożyli: brak zapisów. A właściwie to, że gra zapisuje się stale, na jednym slocie. Czyli nie ma do czego wracać: każdy błąd, każda porażka i utrata postaci są od razu zapisywane i definitywne.

 

Na obronę Darkest Dungeon, oprócz faktu, że ma polską wersję językową, trzeba jednak powiedzieć, że w miarę dobrze uczy jak w siebie grać. Na początku wszystko jest bardzo chaotyczne: czy lepiej mieć +5 do szybkości, czy +2 do uniku? Czym jest “pogańskie okaleczenie”? Czym różnią się obrażenia od ochrony? Ale większość mechanik staje się zrozumiała dość szybko i intuicyjnie i tylko z rzadka trzeba szukać instrukcji online. A nawet jeśli nie rozumiemy wszystkich zależności między cechami postaci, to nie uniemożliwia to rozgrywki – jak już wspomniałem, dużo zależy od szczęścia, a z czasem wyrobimy sobie pewne nawyki – dobrze działający sposób prowadzenia ataku. Będziemy wiedzieć kto w zespole najlepiej strzela, a kto umie dobrze leczyć. Czasem uda się nawet kogoś wziąć w taxi – zabrać na wyprawę słabą postać tylko po to, żeby zyskała doświadczenie chroniona przez silniejsze postaci. 

Jednak nawet najsilniejsza drużyna może się natknąć na przeciwnika, który ją wykończy. Ot, bo np. ma odpowiednie odporności albo los sprzyjał przeciwnikowi, nie nam. Żeby uniknąć takiego losu przed ukończeniem gry daję jedną podpowiedź, której nie daje gra, a przyda się graczom, których nie zdołałem odstraszyć: ostatni boss jest oczywiście bardzo trudny, ale nie jest wcale taki znów najpotężniejszy i lepiej nie odkładać konfrontacji bez końca. Podczas wypraw, które mają zahartować drużynę jeszcze-trochę-bardziej możemy stracić jej członków i nigdy nie dojść do wymarzonej ekipy niepokonanych bohaterów, a tymczasem lepiej po prostu spróbować swojego szczęścia… I nie winić mnie, jeśli nie dopisało. Ja ostrzegałem – to Trudna gra.  

Ocena Izzy Mode dla gry Darkest Dungeon

Casual score: w jakim stopniu gra jest odpowiednia dla casual players – graczy okazjonalnych, którzy czasem lubią wyzwania, ale generalnie chcą sobie popykać raz w tygodniu przez parę godzin bez stresu i dla samej radości grania. Im wyższy wynik, tym bardziej tytuł jest przyjazny dla okazjonalnych graczy.

n00b-o-meter: w jakim stopniu gra jest odpowiednia dla n00b’ów – nowych graczy, których gamingowa kariera zaczęła się i skończyła na Candy Crush, Tetris albo grach przeglądarkowych lub wręcz nigdy nie grali w żadną grę, a chcieliby zacząć. Im wyższy wynik, tym bardziej tytuł jest przyjazny dla początkujących graczy.

Poziom trudności: między Izzy Mode, Normalnym, Trudnym a Koszmarem – jak ogólny poziom trudności tej gry zostałby określony w skali znanej z gier?

Casual score
0
n00b-o-meter
0

Ogólny poziom trudności:

Zobacz inne gry o poziomie ""

Recenzje nie-dzielnego gracza: Darkest Dungeon - izzy mode

Darkest Dungeon

“Darkest Dungeon” to gra, która przenosi cię w mroczny świat pełen demonów i lovecraftowskich potworów. Brutalna podróż podczas której gra kpi z twoich porażek. Wysoce wymagająca, często frustrująca, z dużą dozą losowości, bez łatwych sukcesy. Z drugiej strony brak tu wyzwań zręcznościowych: turowy system walki i elementy strategii wymagają jedynie myślenia i/lub intuicji. Gra uczy w siebie grać, choć często kosztem wielu bolesnych strat w drużynie. Nie jest to tytuł dla każdego, szczególnie nie dla początkujących, ale oferuje głębokie i uzależniające doświadczenie dla tych, którzy nie boją się wyzwań i lubują się w mrocznych, komiksowych klimatach z lekkim przymrużeniem oka.

Przestań wszędzie pisać, co myślisz! Nie możesz po prostu przeczytać recenzji i tyle?
idź w coś pograć, zamiast komentować wszystko, co ci się nasunie na ekran!