Control
Control to niełatwa strzelanka, która stanowi wyzwanie pod względem zręczności i orientacji w trójwymiarowej przestrzeni labiryntu biurowca z relatywnie małą ilością charakterystycznych punktów odniesienia. To gra, która przy każdym odrodzeniu postaci przynosi ją do ostatniego checkpointu i zmusza do przemierzania tego samego dystansu do miejsca starcia np. z bossem. To również gra, która z pewnością nie relaksuje – trzyma w napięciu na pograniczu thrillera i horroru (choć bez tego nagłego wyskakiwania przeciwników zza węgła, niemal z okrzykiem “BU!” i bez natrętnej smyczkowej muzyki – to nie ten typ horroru), a jej liniowość sprawia, że na pewno natkniemy się na większość przeszkód, jakie przygotowali dla nas twórcy. Ci sami twórcy, którzy w menu opcji napisali wprost, że Control to trudna gra i została przygotowana tak, aby grać w nią na trudnym poziomie. Tylko w takim razie dlaczego do stu tysięcy demonicznych federalnych zombie-agentów, taka gra dostała Certyfikat Izzy Mode!?
Mimo, że Control jest bardzo odległy od gier z kategorii “Izzy”, to dostaje u nas ocenę poziomu trudności “Normalny”. I certyfikat. Bo twórcy zadbali, aby każdy był w stanie przejść tę grę i taka postawa zasługuje na wszelkie pochwały.
Cała magia dzieje się w opcjach (tych samych, które ostrzegają, że gra jest i powinna być trudna): możemy włączyć tam stopniowalne ułatwienie celowania, szybsze ładowanie broni, a nawet sprawić, że przeciwnicy będą padali jak muchy – od jednego celnego strzału oraz… że nie będą w stanie zabić naszej postaci! Tak! Godmode włączane w opcjach. Nawet bardziej podkręcone niż w Hadesie! I to godmode pasujące do realiów gry – główna bohaterka to w końcu potężna telekinetyczka z równie potężną i nie mniej paranormalną bronią. Nic dziwnego, że potrafi przetrwać każdy atak i anihilować międzywymiarowe potwory jednym strzałem. Oto, za co Control otrzymuje certyfikat. Za zadbanie o dostępność i umożliwienie każdemu poznania fabuły wewnątrz gry, a nie ze streszczeń, solucji czy od streamera na YouTube.
Nie dajmy się jednak zwieść: dalej rozgrywka nie jest łatwa i może przerosnąć n00ba i zestresować casuala. Jeśli nigdy nie zdarzyło Ci się grać w strzelankę albo miałaby to być pierwsza strzelanka, którą chcesz przejść na padzie zamiast klawiatury i myszy, to nie polecam. Zgubisz się w labiryncie korytarzy, mapa nie będzie szczególnie pomocna, bo przedstawia na jednej płaszczyźnie wiele pięter, a nagłe ataki hord przeciwników zewsząd sprawią, że sterowanie kamerą będzie utrapieniem. Jako casual natomiast stracisz wątek między rozgrywkami, flow walk przerwie tona materiałów do czytania, dodatkowo niepotrzebnie poszatkowana pod pozorem “tajności dokumentów”, a co więcej, brak znaczników i GPS’owej ścieżki na mapie, znanych z gier o otwartym świecie zmusi Cię po np. miesięcznej przerwie do ponownego uczenia się zawiłego rozkładu pomieszczeń. Ta gra balansuje na granicy kategorii “Trudna” nawet pomimo wszystkich opcjonalnych ułatwień. Jednak trudno wyobrazić sobie bardziej przyjazne zaproszenie do kategorii tak nieprzyjaznej dla niechętnych wyzwaniom graczy.
Zadanie jest niemal wewnętrznie sprzeczne – fabularna strzelanka, aby nie zmienić się po prostu w visual novel, musi postawić na aspekt zręcznościowy i nakłonić do pokonywania przeszkód. Zaś dla nas, graczy niezmotywowanych do wkładania dużego wysiłku w grę, nieprzekonanych nowicjuszy i szukających relaksu graczy okazjonalnych, to potencjalnie czerwona kartka. Control znalazł przepis na pogodzenie tych światów oddając w nasze ręce decyzję o tym w jak trudną grę będziemy grać: osoby szukające wyzwań będą miały jak się wykazać, a ci szukający wciągających fabuł ze świata zjawisk paranormalnych bez zbędnego wysiłku, nie porzucą gry w połowie w ataku frustracji. I choć ideałem jest sytuacja, gdzie grze udaje się nam wmówić, że wcale nie jest taka prosta – to my jesteśmy tak dobrzy (ekhe! ekhespiritfarer ekhe! khe! – przepraszam za spontaniczny, nagły atak kaszlu 😉 to trzymam kciuki za więcej takich rozwiązań, jak zaproponowane w Control!
Ocena Izzy Mode dla gry Control
Casual score: w jakim stopniu gra jest odpowiednia dla casual players – graczy okazjonalnych, którzy czasem lubią wyzwania, ale generalnie chcą sobie popykać raz w tygodniu przez parę godzin bez stresu i dla samej radości grania. Im wyższy wynik, tym bardziej tytuł jest przyjazny dla okazjonalnych graczy.
n00b-o-meter: w jakim stopniu gra jest odpowiednia dla n00b’ów – nowych graczy, których gamingowa kariera zaczęła się i skończyła na Candy Crush, Tetris albo grach przeglądarkowych lub wręcz nigdy nie grali w żadną grę, a chcieliby zacząć. Im wyższy wynik, tym bardziej tytuł jest przyjazny dla początkujących graczy.
Poziom trudności: między Izzy Mode, Normalnym, Trudnym a Koszmarem – jak ogólny poziom trudności tej gry zostałby określony w skali znanej z gier?






