The Alters
Mam ogromną słabość do gier 11bit Studios. Ten polski producent potrafi przykuć mnie do ekranu na pół nocy jak żaden inny. Głębokie opowieści w nietuzinkowej formie, jak w This War of Mine, wciągający bez reszty game loop, jak we Frostpunku. Nawet jako wydawca, nie zawodzi: Moonlighter czy Niezwyciężony? To gry naprawdę wyjątkowe. Tak wyjątkowe i świetne jest też The Alters. Nie polecam. 2/10.
…a raczej nie polecam n00bom i casualom.
Bo sama gra jest doskonała – sprawia wielką frajdę, elementy fabularne na zmianę chwytają za serce i śmieszą, elementy strategiczne wciągają do granic flow, eksploracja budzi dreszczyk emocji, zarządzanie ekonomią satysfakcjonuje. Wszystko jest na miejscu. Tyle, że ta gra jest naprawdę trudna, a Ty jesteś na stronie izzymode.com, która ocenia gry tylko pod kątem przystępności.
The Alters jest jak zlepek szeregu minigier – każda zupełnie innego typu: widok podstawowy – wewnątrz bazy na obcej planecie – to dwuwymiarowy base builder w stylu Fallout Shelter albo – częściowo Spiritfarer. Zarówno rozbudowa bazy jak aspekty ekonomiczne, które wymuszają automatyzację i nastawienie na wydajność są jak z kawałka Daft Punk: Harder, Better, Faster, Stronger. Rzecz charakterystyczna dla wielu gier survivalowych i ekonomicznych. Mi przypomniało Factorio i Frostpunka. Po pozaziemskiej okolicy biegamy w widoku trzecioosobowym jak w rasowej strzelance, co przywodzi na myśl No Man’s Sky, tyle, że dokładamy tu presję czasu. Nasi podopieczni są nieporadni i roszczeniowi jak Simy, przy czym te kosmiczne Simy stale grożą nam buntem i no cóż – implicite – śmiercią.
Ta wzruszająca opowieść o dojrzewaniu, o niewykorzystanych szansach, poczuciu winy i przyjaźni niestety przez ciągłe ponaglanie zmienia się w sprint w korpo. Nawet nadgodziny (sposób na zwiększenie wydajności w naszej bazie) są tu nazywane niesławnym “crunchem”. Halo, programiści z 11bit studios? Czy potrzebujecie pomocy? To jakiś sygnał? Mrugnijcie dwa razy jeśli mamy powiadomić służby!
Ja rozumiem ten wybór, naprawdę. To nie miała być gra z kategorii “powieści wizualnych”, miało nie być nudno i nie jest. Dreszczyk emocji, ciągłe poczucie nadchodzącej zagłady ze strony przemożnych sił natury, wciąż kolejny deadline, który ma “dead” w nazwie nie bez kozery. To na pewno spodoba się graczom pełnoetatowym, którzy znają jak własną kieszeń na dysk wszystkie te mechaniki wszystkich tych składowych gatunków gier. Ale gwarantuję, że przytłoczy każdego nowicjusza. A casual, który wróci do gry po przerwie, nie będzie pamiętał na jakim etapie racjonalizacji łańcucha dostaw był! Na co zbierał te materiały i minerały? Na zestawy naprawcze, bo nadchodzi burza elektromagnetyczna, czy na automatyzację kopalni? Ale przecież technologia automatyzacji nie jest możliwa dopóki Naukowiec nie opracuje planów… Tylko w takim razie dlaczego pracuje teraz nad jakimiś wszczepami?! Co ja sobie myślałem? Jaki plan miałem? Co? Minęło już pół godziny i muszę jechać na zakupy, do mechanika, a potem odebrać dzieci i wyjść z psem na spacer? No cóż. Do zobaczenia Alterzy, za kolejne dwa tygodnie – na pewno świetnie pójdzie nam wtedy.
Nie, ta gra nie dba o casuali, nie dba o n00bów. W imię adrenaliny utrzymana jest w kulturze zapierdolu i nie wierzę, że nowicjusze lub niedzielni gracze ją ukończą. Jeśli gra sama wyświetla Ci informacja, że będzie trzeba ją często włączać z zapisu i dlatego – dla ułatwienia (ha, ha!) wskazuje jakie opcje dialogowe zostały wybrane ostatnim razem, to wiedz, że nie będzie lekko.
I nie ma opcji, żeby ominąć trudności grindem, solucje na YouTube mogą podpowiedzieć gdzie znajdują się złoża minerałów, ale po pierwsze: casual musi mieć czas na oglądanie takich tutoriali, po drugie: n00b musi orientować się w wirtualnym labiryncie korytarzy na tyle, żeby YouTube mu pomogło, a po trzecie – złoża czasem znajdują się w innym miejscu niż pokazuje filmik! Wiem, bo korzystałem! – i niech to będzie kolejną przestrogą. Tak, są tu elementy losowe – czasem trafisz na żyłę metali od razu albo do jej znalezienia wystarczą wbudowane w grę narzędzia, ale innym razem poświęcisz na to za dużo czasu, w efekcie nie doglądając innej sprawy, co posypie wydajność bazy, a to doprowadzi do katastrofy kilka godzin później. To zmusi Cię do włączenia gry z zapisu w momencie… szukania złóż metalu! Najwydajniej będzie więc darować sobie już teraz aspekt losowy i sprawdzić online gdzie znajdują się złoża. To oczywiście wybija z immersji, ale czy z immersji nie wybija włączanie gry z zapisu? Czy włączanie gry z zapisu w ogóle może być uznane za mechanikę w grze? Moim zdaniem na sucho uchodzi to tylko Rogue-like’om jak Hades, gdzie zaczynanie od nowa jest elementem fabuły. W The Alters nie jest to element fabuły – ot, po prostu zdawkowy komunikat, że game over i włącz z któregoś z zapisów – tam, gdzie czujesz, że spieprzyłeś.
Same zapisy też zresztą są kłopotliwe, bo wykonują się wyłącznie automatycznie na koniec growego dnia. To przykuwa do ekranu, bo wzmacnia “efekt paczki chipsów”, który można streścić jako “jeszcze tylko jeden…” i może być mocnym elementem rozgrywki – jest tak np. w Stardew Valley. Ale na pewno odejmuje punkt z perspektywy casuala, który gra jak na szpilkach, bo w każdej chwili może wykipieć mleko, zadzwonić szef czy zawołać na pomoc obłożnie przeziębiony małżonek.
The Alters to świetna gra, jedna z najlepszych w 2025 roku. Jeśli jesteś wyjadaczem gier survivalowych, ekonomicznych i strategicznych i z łatwością rozpoznajesz ich charakterystyczne cechy, Twój rdzeń nadnerczy na produkcję adrenaliny reaguje równoczesną nadprodukcją dopaminy, a do tego jesteś sentymentalnym górnośląskim millenialsem (choć w grę wchodzi też np. niemieckie Zagłębie Ruhry, czy amerykański Pas Rdzy), to pewnie – ta gra jest dla Ciebie i naprawdę warto! Ale n00b i casual nie będą się dobrze bawili. To będzie frustrująca, chaotyczna gonitwa, zakończona serią porażek i porzuceniem (tej i tych) historii.
Ocena Izzy Mode dla gry The Alters
Casual score: w jakim stopniu gra jest odpowiednia dla casual players – graczy okazjonalnych, którzy czasem lubią wyzwania, ale generalnie chcą sobie popykać raz w tygodniu przez parę godzin bez stresu i dla samej radości grania. Im wyższy wynik, tym bardziej tytuł jest przyjazny dla okazjonalnych graczy.
n00b-o-meter: w jakim stopniu gra jest odpowiednia dla n00b’ów – nowych graczy, których gamingowa kariera zaczęła się i skończyła na Candy Crush, Tetris albo grach przeglądarkowych lub wręcz nigdy nie grali w żadną grę, a chcieliby zacząć. Im wyższy wynik, tym bardziej tytuł jest przyjazny dla początkujących graczy.
Poziom trudności: między Izzy Mode, Normalnym, Trudnym a Koszmarem – jak ogólny poziom trudności tej gry zostałby określony w skali znanej z gier?





